A> Kazdy, kto nie przyjal Pana Jezusa jako swego A> Zbawiciela w obecnym czasie laski,bedzie A> pozostawiony.Znajdzie sie zatem w rozpaczliwej A> sytuacji I nie bedzie juz mial mozliwosci A> unikniecia przyszlego gniewu Bozego.
J> Te slowa sa bardzo na czasie i zupelnie zgodne ze J> Slowem Bozym, od naszej decyzji bedzie zalezalo czy J> bedziemy szczesliwi i zyc wieccznie z Bogiem czy z J> dala od Boga w meczarniach na wieki. J> J> Gdy Bog zabierze swoja Oblubienice do siebie, na J> grzesznych ludzi Bog zesle plagi, opisane sa w J> Apokalipsie, i nie bedzie juz szansy na zbawienie, J> poniewaz Laska Boza sie skonczyla.
W> To nie jest zbyt Dobre Nasienie, gdyz sieje pragnienie
W> Boga za pomoca siania przerazenia. Przedstawia milosc
W> Boza jako milosc warunkowa ("jesli sie spoznisz, to Bog
W> przestanie cie kochac i spusci cie do sciekow jakbys byl
W> bezdusznym odpadem").
W>
W> CZY W TAKA MILOSC BOZA WIERZYSZ??????
> Drogi Jarku, wierze w taka milosc i gniew Bozy jaki > nam Slowo Boze podaje. > > Czy nie lepiej jest przyjac Slowo Boze ktore jest > nieomylne i byc Jemu poslusznym, niz sluchac > filozofii ludzkiej? Uwazasz ze zle robie?
Slowo Boze jest nieomylne. Ale sluchajacy go czlowiek jest omylny, gluchawy, dzwoni mu w uszach, szumi w glowie, a po uslyszeniu dwoch zdan nie pamieta juz, czy to, co uslyszal przedtem, pochodzilo ze Slowa czy bylo jego fantazja na temat Slowa. Nie tylko ja taki jestem, Jozefie. Nie zapominaj o tym.
Tak, uwazam, ze zle robisz. Uwazam, ze idziesz za nauka
ludzka, nie za Slowem Bozym. Postaram sie to wyjasnic:
Raczej, jak je w Slowie Bozym zobaczyles. A zobaczyles w
nim swoje odbicie (Jak. 1:23). Odbicie swojej milosci do
siebie i blizniego. Czy to odbicie ci sie podoba? Spojrz
ponownie i ocen, czy wszystko jest w porzadku:
Nie obawiasz sie gniewu Bozego, bo nie spadnie NA CIEBIE?
Nie obawiasz sie gniewu Bozego, bo dotknie KOGOS INNEGO?
"Bedziesz milowal Pana, Boga swego [...]. A drugie jest
podobne do niego: bedziesz milowal blizniego swego JAK
SIEBIE SAMEGO". Znasz te slowa. Przejrzyj sie w nich.
Nie obawiasz sie gniewu Bozego, bo dotknie WROGA?
Czy umiesz obawiac sie tylko o siebie? Jak wyglada twoja
milosc do wroga, jesli NIE OBAWIASZ SIE gniewu Bozego,
ktory dosiegnie INNEGO czlowieka, nie ciebie i nie kogos,
kogo nazywasz siostra lub bratem? Przyjrzyj sie dobrze,
co ci lustro Slowa Bozego pokazuje. Ono nie bez powodu
tak starannie powieksza obrazy tych fragmentow ludzkiej
osobowosci, ktore zwiazane sa z gniewem i strachem!
Kogo kochasz, Jozefie, i co twoja milosc oznacza?
Powiem ci teraz, co sam widze w lustrze Slowa Bozego:
Absolutnie i zdecydowanie TAK. Zajrzyj na
moja strone Wyjasniam tam, co to znaczy. Zajrzyj tez do
krotkiego tekstu
ktora zawiera tylko i wylacznie wersety z Biblii, bez
slowa komentarza. Pokazuja one, jak odbija sie w Biblii
milosc Boga i jak to odbicie niweczy odbicie ludzkiego
gniewu, strachu i pragnienia "sprawiedliwej zemsty".
A co znaczy w tym liscie apostolskim uwaga o dzieciach
Bozych i dzieciach diabelskich? Czyzbys wierzyl, ze
slowa te znacza, ze szatan stworzyl, niczym Bog, istoty
swiadome, czujace tak, jak ty i ja czujemy? Prawdziwe
OSOBY ludzkie? Czyzbys wierzyl, ze wszechmocny Bog dal
szatanowi moc i wladze tworzenia absolutnego zla - bo
absolutnym zlem byloby tworzenie ludzi na zatracenie?
Czy czynisz z Boga poplecznika szatana?
Chyba to jasne, ze u Jana mowa jest o stanie ducha. Mowa
jest o tych, co wybrali juz waska sciezke i o tych, co
ida dzisiaj szerokimi drogami, bedacymi w rzeczywistosci
bezdrozami. Mowa jest o tym, jak poznac mozesz, ktora droga idziesz.
Jakie odbicie swojej wiary widzisz w tym wersecie? Kogo
kochasz i co twoja milosc oznacza? Nie boisz sie gniewu
Bozego, bo gniew i wieczne meczarnie nie ciebie dotkna?
Posluchaj...
Oboje bylismy "dziecmi diabelskimi", bo nie znalismy
Boga. Wtedy widzielismy w Biblii jedynie diabelskie
odbicie. Moze mielismy nawet i "cala madrosc", ale brak
nam bylo milosci, bylismy wiec "cymbalami brzmiacymi".
Byc moze nawet patrzylismy w zwierciadlo Slowa Bozego.
Widzielismy w nim brud! I nie bylismy gotowi tego brudu
z siebie zdjac; zamiast tego odchodzilismy ze wstretem
myslac, ze to zwierciadlo jest krzywe i brudne.
Gdy poznalismy Boga, narodzilismy sie na nowo, stalismy
sie Jego dziecmi. Ale przeciez nikt z nas nie chce, by
dzieciom Bozym wytykano brud za uszami. Nikt z nas nie
chce chyba, by mowiono: "patrzcie, jaka jest ta niby
milosc tych, co sie dziecmi Bozymi zowia. Widac, ze oni
tylko siebie samych kochaja, bo nie przeraza ich mysl,
ze ich wrogowie beda cierpieli wieczne meki". Nikt ci
jeszcze tego nie powiedzial? Ja slyszalem to nie raz;
slysze to prawie codziennie. I przekazuje ci to dzis.
Niezaprzeczalnym jednak faktem jest, ze Biblia mowi o
piekle. Kosciol Katolicki czuje sie bardzo przywiazany
do tej nauki, jak zreszta i inne wyznania tez. Piszesz
wiec o wierze w zbawienie wszystkich:
Idzie sie! Ale pieklo jest wieczne jedynie w POTOCZNYM
sensie slowa "wiecznosc". Jest wieczne, bo ten, kto tam
sie znajdzie, nie widzi z niego wyjscia. Potepieniec w
piekle jest martwy duchowo! Lecz co dla czlowieka nie
jest mozliwe, to dla Boga jest mozliwe. I to Bog pokona
smierc, nie smierc pokona Boga. Bog pragnie, by wszyscy
poznali prawde i osiagneli zbawienie. Choc czlowiek ma
wiele planow, wola Boga sie spelni - tak uczy Biblia.
Bog wiedzial, co robi, gdy tworzyl swiat, Jozefie! Bog
wiedzial, ze da sobie rade - niezaleznie od tego, co
o Nim mowia rozni ludzie, ktorzy ciagle widza w Slowie
Bozym odbicie wielu swych zlych doswiadczen, swojego
gniewu, swego pragnienia, by byla "sprawiedliwa kara".
Bog nie ponosi zadnych klesk. Gdyby zas okazalo sie,
ze chociazby tylko jedno swiadome stworzenie musi
cierpiec PRAWDZIWIE wieczne meki, to bylby to dowod
kompletnej kleski Bozych zamierzen. Czy tak trudno
zobaczyc to w Biblii?
I czy trudno to zobaczyc w DUCHU nauki wszystkich
wyznan chrzescijanskich (w DUCHU, nie w SLOWIE)?
Zaden dobry czlowiek nie pragnie przeciez piekla dla
innego czlowieka. Kazdy dobry czlowiek pragnie, zeby
wszyscy przyjeli Boga do serca, odrzucili grzech, i
dostapili zbawienia. Tylko, ze to pragnienie wydaje
sie trudne do wypowiedzenia w taki sposob, by sie
zarazem nie popadlo w werbalna sprzecznosc z
artykulami wiary i z litera Pisma Swietego.
Czlowiek wiec milczy i chowa swoja nadzieje gleboko
w sercu. Moze boi sie nawet o niej myslec, bo
kto wie: skoro ona taka "inna", to czy ona aby nie
jest diabelskim podszeptem?
A rozwiazanie jest, powtarzam, takie proste:
pieklo jest wieczne, ale tylko w wyobrazni potepiencow,
bo nikt z tych, ktorzy tam sie znajda, nie widzi z
niego wyjscia. Nie czyni to piekla weselszym
miejscem, o nie. Ci, co tam trafia, i tak nie beda
zdawac sobie sprawy z tego, ze Bog ich kocha,
niezaleznie od tego, co my tu dzis i jutro nagadamy!
Pieklo pozostaje miejscem potwornym. Ale wiemy juz,
jak pogodzic te potwornosc z miloscia Boga. Bo nie
zapominamy juz, ze Bog zwycieza smierc i ze ostatni
beda pierwszymi. Nie zapominamy juz, ze nie ma
cierpienia bez wartosci i ze w ostatecznym rachunku
zyski kazdego stworzenia przewyzsza z niewyobrazalna
nawiazka jakiekolwiek straty.
Jest tyle potwornych miejsc, nawet na tym swiecie. Nie
umiemy sobie nawet wyobrazic tego, jakie cierpienia
spotkaly i spotykaja niezliczonych ludzi. Ale Bog jest
zawsze obok. Podtrzymuje upadajacych i pociesza strapionych.
Zawsze czuje razem z nimi, rozumie ich lepiej, niz oni
sami siebie rozumieja, czuwa nad nimi, jak nad Synem - bo
jest Ojcem. Kto Go kocha i ufa Mu, ten nigdy nie straci
nadziei, bo wie, ze On wie, co sie dzieje i ze On nigdy
nie straci nad niczym kontroli. Bog nie stoi z boku
cierpienia, On cierpi z kazdym jego wlasnym cierpieniem.
"Cokolwiek uczyniles jakiemus czlowiekowi, MNIE uczyniles".
Wlasnie DLATEGO mozna mu zaufac!
Nie, nie wiem, JAK wydostac sie z piekla. Biblia nie
podaje na to przepisu. Nie podaje, bo sprawa ta nie
dotyczy nas! My sie do piekla nie wybieramy. Sprawa
ta nie dotyczy NIKOGO, kto kocha Boga i pragnie jego
Slowo zrozumiec. Nic wiec dziwnego, ze Biblia nie
wyklada pieklologii! I nic dziwnego, ze zarowno Biblia
jak i wszystkie wyznania chrzescijanskie ostrzegaja
przed pieklem cala swoja moca. Ja tych ostrzezen ani
nie odrzucam ani nie lekcewaze! Ja po prostu tlumacze,
jak pogodzic je z wszechmocna miloscia Boga bez
przypisywania Bogu cech Baala - gniewu i msciwosci.
Nie wiem wiec, jak wyjsc z piekla. Wiem tylko, ze Bog
jest wszechmocna miloscia i ze nikogo nie opusci. Wiem
tez, ze ostatni beda pierwszymi. Zalujesz im? Ja nie.
Na tym polega Dobra Nowina. Gniew i zemsta to odbicie
zla, ktore czlowiek nazbieral w oddaleniu od Boga i
ktore musi w sobie rozpoznac, zrozumiec i od siebie
odsunac na zawsze. Tego zla jest mnostwo, rowniez we
mnie i w tobie. Dlatego Biblia w tak wielu miejscach
odbija nienawisc! To nie gniew Boga, lecz czlowieka.
Prawda, jest wielu ludzi, ktorych trzeba postraszyc
potepieniem, aby byli w stanie zwrocic uwage na Boga.
I Biblia wie, co robi, ostrzegajac tyle razy, ze bez
Boga chodzi sie tylko po szerokich bezdrozach, gdzie
ani celu ani trwalego szczescia ani nadziei znalezc
nie mozna. Biblia wie, co robi, mowiac, ze trzeba
koniecznie zaufac Bogu, trzeba oddac sie Jezusowi,
trzeba wybrac waska sciezke. A my wiemy z wlasnego,
osobistego doswiadczenia, jak wygladaja te bezdroza
i dlatego chcemy stamtad ludzi zawracac i pragniemy,
zeby nikt nie zbladzil zbyt daleko. Bo kochamy ich
JAK SIEBIE SAMYCH, a sami bysmy nie chcieli za zadne
skarby na te bezdroza powrocic.
Ale badz bardzo ostrozny, gdy mowisz o perspektywie
wiecznych meczarni, bo w ten sposob latwo popychasz
ludzi na granice pomiedzy miloscia do blizniego i
miloscia wlasna. I potem slyszymy tak czesto:
"Jestem dzieckiem Bozym i nie boje sie Jego gniewu,
bo nie na mnie on spadnie". Boj sie Boga, Jozefie...
Jozefie, masz w sobie Ducha Swietego. Uzywaj jego
darow, zeby prowadzic ludzi do czystej milosci Boga
i blizniego. Pamietaj, ze straszyc potepieniem jest
latwo, tak, jak latwo jest bic dzieci. Trudno jest
jednak potem usunac tragiczne skutki tego bicia. A
jeszcze trudniej usunac tragiczne skutki strachu.
Wrocmy wiec do Biblii:
Tak. Wiekszosc idzie szeroka droga. Na zatracenie.
Kiedy tam dojda, bedzie im sie wydawalo, ze doszli
na zatracenie WIECZNE. Bedzie tam wiec placz i
zgrzytanie zebow, bo nie bedzie nadziei. Latwiej
wielbladowi przejsc przez ucho igielne niz wyjsc
potepiencowi z piekla! Wielblad nie bedzie nawet
planowal, bo nie jest glupi i widzi, ze do ucha
igielnego PRZENIGDY nie bedzie pasowal. Wielblad
bedzie wiec planowal wiecznosc bez Boga, chocby
to byla wiecznosc pelna bolu. Lecz spelnia sie
nie ludzkie (czy wielbladzie), ale Boze plany!
Bog podtrzymuje wszystkich upadajacych i pociesza
wszystkich strapionych. Bog wie, ze czlowiek nie
da sobie rady sam, lecz wie tez, ze czlowiek musi
tej samotnosci zakosztowac, by moc samodzielnie
odnalezc Tego, ktory ciagle za Nim teskni. Tego,
ktory cierpi z kazdym jego cierpieniem i raduje
sie kazda radoscia. Tego, ktory umarl na krzyzu
jak najgorszy przestepca, abysmy to zrozumieli.
Tak. Inaczej nie zostaliby stworzeni. Bo wiemy, ze
Bog juz WYBRAL tych, co do Niego przyjda. Tak wiec,
gdyby ktos do Niego NIGDY nie przyszedl, znaczyloby
to, ze Bog juz go ODRZUCIL. Stworzyl zeby odrzucic!
Jesli ktos mi powie, ze wszechmocna milosc tworzy
CHOC JEDNA istote z zamiarem wyslania jej na meki
bez granic, to - wybacz - odpowiem, ze filozofuje na
sile a nie slucha Ducha Swietego. Bardziej boi
sie otworzyc serce na milosc, niz pragnie kochac.
Zyje wedlug ciala, i dlatego jest martwa duchowo.
Nie wynika z tego ani troche, ze wiekszosc bedzie
martwa duchowo przez absolutna wieczonsc. Bo Bog
zwyciezy smierc i wrzuci ja i jej pomocnikow do
jeziora ognistego, ktore nigdy nie zgasnie. Czyli
nie bedzie juz smierci - Bog odniesie zwyciestwo,
bo tak, jak pragnal, kazde Jego stworzenie bedzie
Z WLASNEJ WOLI, BEZ PRZYMUSU, STRACHU, I ZALOW,
kochalo Go i ufalo Mu bez granic.
Bog jest TYLKO Bogiem milosci. Biblia mowi wiecej
o gniewie Bozym niz o milosci, bo czlowiek jest
pelen gniewu i strachu. Czlowiek boi sie obcych,
czlowiek boi sie znajomych, boi sie nawet samego
siebie. Czlowiek z latwoscia pokocha kogos, kto
go choc troche od tego strachu uwolni i pokaze
mu, ze pod jego obrona mozna byc bezpiecznym.
Chocby nawet poza murami zostali inni...
Taka "milosc ze strachu" byla czesto pierwszym
krokiem w milosci do Boga. Szczegolnie kiedys,
gdy swiat byl duzo bardziej bezwzgledny, niz
jest dzisiaj. Ale PIERWSZY krok to nie krok
OSTATNI. Ostatniego kroku W OGOLE NIE MA!
Po wprowadzeniu czlowieka w obrab murow Bozych
Biblia nie przestaje don przemawiac. Slowo Boze
leczy jego chore serce, pokazujac mu odslona po
odslonie, gdzie sa rany i blizny.
Przyjrzymy sie wiec wersetom, ktore zacytowales.
Te slowa Jezusa stawiaja kazdemu, kto juz wszedl w
mury Bozej twierdzy, pytanie: Na czym polega twoja
milosc? Przeciez wiesz, ze Bog pragnie wszystkich
zbawic, i ze On czyni wszystko, co chce. Za kogo
wiec Mnie uwazasz? Czego nie zrozumiales? Czy
masz teraz wyrzucic ze swojego serca te milosc
do wrogow, o ktora tak cie prosilem - i przestac
sie o nich bac, bo stali sie dla ciebie niewazni?
Czy tez raczej masz zaufac mojej bezgranicznej
milosci rowniez do tych potepionych - i przestac
sie o nich bac, bo wiesz, ze icn nie opuszcze?
Ja odpowiadam: "Ufam, Panie, twojej milosci do
wszystkich stworzen. Widze wiec, ze Twe slowa o
kazni wiecznej oznaczaja po prostu, ze potepieni
nie sa w stanie jeszcze Ciebie przyjac i ze ida
oni teraz tam, gdzie beda sie uczyli tego, co
potrzebuja, aby Ciebie odnalezc. Ida z wlasnego
wyboru. I ida wbrew swym checiom, bo jeszcze nie
nauczyli sie wybierac tak, by byli szczesliwi.
Boze moj, nie powiedziales mi jeszcze, jak oni
stamtad wyjda; moze kiedys mi powiesz, kiedys,
kiedy dojrzeje. Ale na dzis wystarczy mi wiara
w Twoja milosc, oraz moje wlasne doswiadczenie.
Ono mowi mi, ze czlowiek potrafi widziec przed
soba ciemnosc bez granic i potrafi wierzyc, ze
ta ciemnosc to wszystko, co na swiecie istnieje
dla niego. I ze w tej ciemnosci musi on znalezc
swoje miejsce. A naraz przychodzi, nie wiadomo
skad, niespodziewany promyk swiatla - i juz
okazuje sie, ze przez caly czas czuwales, by
przyjsc dokladnie wtedy, gdy stalem sie gotowy!"
A jak odpowiadasz ty?
Nic to, wrocmy znow do Biblii. Cytujesz:
By "ujrzec zycie", trzeba narodzic sie na nowo.
Wtedy staje sie nowym czlowiekiem - tamten ktos,
za kogo sie uwazalem, znika na wieki. On wiec
ani nie ujrzal ani nigdy nie ujrzy zywota! Mimo
to tak naprawde to nikt nie umarl; po prostu
zrozumialem, ze to, za co kiedys uwazalem siebie,
bylo w rzeczywistosci skorupa brudow, ktora mnie
pokrywala. Niech MOJA skorupa idzie w ogien, bo
to nie jest zadna osoba, ale MARTWA RZECZ, KTORA
NIC NIE CZUJE, NIE CIERPI - tylko przeszkadza!
Tak, kiedy myslalem, ze jestem ta skorupa, wtedy
"gniew Bozy ciazyl nade mna" - bo Bog byl dla
mnie Baalem, byl gniewnym bozkiem poganskim. Nie
tylko zadnej pomocy od Boga nie oczekiwalem, ale
wrecz nie zyczylem sobie zadnego wtracania sie
w moje sprawy. Nie wierzylem w Boga. Nie chcialem
zyc w swiecie, w ktorym istnieje taki Baal, wiec
wierzylem w swiat bez Boga! Wtedy ciazyl mi ten
swiat - i byl to dla mnie "gniew Boga". Bo gniew
Boga to brak Bozej opieki, to ludzkie odrzucenie
Bozej pomocy, to poddanie sie "grze przypadkow",
ktore rzucaja czlowiekiem bez jego kontroli.
Milosc sie nie gniewa. Milosc czeka, choc cierpi.
Kto sieje wiatr, zbiera burze. Kto mieczem wojuje,
od miecza ginie. Kto sadzi, bedzie sadzony.
Tak, Jozefie - kto nie umie kochac, ten wszystko
odbiera jako gniew i pomste.
Oj tak!
Jesli Bog dla mnie gniewnym Baalem bedzie, bo
bede umial kochac tylko mnie samego i przyjaciol
moich, wtedy rzeczywiscie kryc sie bede panicznie
przed "Bozym gniewem" gdy zobacze, ze Bog kocha
tych, ktorzy byli dla mnie "synami diabla". Moja
wiara sie zalamie, zgubie sie, cierpiec bede
los przesladowanego uchodzcy, i pojde w koncu
na lewo, tam gdzie kozly. Z placzem i zgrzytaniem
zebami zanurze sie potem w otchlani "gorejacych
ciemnosci", pewien, ze to jedyna przyszlosc dla
mnie. Strace wszelka nadzieje, bo przeciez
wedlug mojego najglebszego przekonania to sam Bog
mnie tam zeslal. Bede Go za to calym sercem
nienawidzil, moze tak, jak Go przedtem kochalem. A
moze nawet uznam, ze nie ma wszechmocnego Boga.
I ze musze sie poddac szatanowi, mojemu nowemu
dreczycielowi i wladcy. Tak, przerazajacy los
mnie czeka, jesli nie odnajde w sobie milosci.
Ale ja wiem, ze Bog mnie nie opusci, bo mnie
kocha. Ty tez wiesz, ze ciebie kocha - wiec ani
mnie, ani tobie nie grozi ta przerazajaca ucieczka
przed miloscia Boza w "utrate zbawienia". Wielu
ludziom grozi. Ludzie ucza sie powoli - ucza sie
jednak zgodnie ze swoimi talentami. Moze ci, co
powoli sie ucza, maja w rzeczywistosci tak wiele
do nauczenia sie, ze my, dumni ze swych osiagniec,
nie zauwazamy ich postepow? Pamietaj, ze pierwsi
beda ostatnimi, a ostatni pierwszymi!
Zamiast sie powtarzac, dodam, ze Apokalipsa jest
niezwykle wazna Ksiega rowniez dlatego, ze widac
w niej, ze starotestamentowe myslenie o Bogu
zostalo wciaz w umyslach Apostolow. Apokalipsa
pozwala zrozumiec, dlaczego nawet i w Nowym
Testamencie mowi sie o milosci Bozej jezykiem
ludzkiej nienawisci. Serca byly juz gotowe do
przyjecia Dobrej Nowiny. Umysly jeszcze nie, i
gdy Duch Swiety mowil przez serce o milosci i
przebaczeniu, umysl przedstawial te slowa w
obrazach mrozacych dzisiaj krew w zylach. Ale
wtedy to bylo normalne! Takie byly czasy; takie
byly czasy jeszcze do niedawna, i takie sa
czasy nadal w wielu czesciach swiata.
Ale ty zyjesz w USA, nie w Afganistanie...
Mow ty lepiej o Bozej milosci. Nie "umacniaj" w
ludziach wiary strachem ("kochaj Boga, aby cie
nie oddal diablu na wieczne meczarnie"), ani nie
kus myslami o wyjatkowosci wybranych ("dzieci
Boze nie boja sie gniewu Bozego, bo nie ich ten
okrutny gniew dotknie").
Strachem latwo zmusic do wszystkiego. Ale skutki
milosci ze strachu moga byc tragiczne. Ze strachu
przed kijem pies pokocha nawet bandziora i bedzie
zagryzal bez wyrzutow sumienia. Z milosci do pana
bedzie zagryzal. Czy data 11.9.2001 mowi ci cos?!
Gdyby Bog chcial nas strachem przyciagnac, to nie
byloby grzechu pierworodnego; urzadzilby Adamowi
i Ewie taki pokaz sily i okrucienstwa, ze baliby
sie po wsze czasy nawet zerknac na te jablonke!
Podobnie tragiczne potrafia byc skutki wiary we
wlasna wyjatkowosc. Czlowiek zaczyna postrzegac
innych jak Boze mieso armatnie, potrzebne tylko
po to, zeby Bog, po postrzelaniu sobie do Swego
wroga szatana, mial z czego wybierac dla siebie
Swoich swietych, wybrancow jak on i jego "bracia
w Chrystusie". Ta wiara daje bezwzglednym politykom
wladze nad sercami ludow i pozwala im kierowac
niewinnych ludzi przeciwko niewinnym ludziom.
Pozwala tym ludziom zabijac sie nawzajem ze swietym
przekonaniem, ze zabijaja z milosci i w imie
Boga... Znow klania sie pewien sloneczny dzien
wrzesniowy. Pamietasz Testament Terrorysty?
"Mojzesz pozwolil na to ojcom przez wzglad na
zatwardzialosc ich serc, ale na poczatku tak
nie bylo". Nie cofaj nas w czasy, w ktorych
uczucia ludzi byly zdominowane przez podboje i
wojny, gwalty i okrutne mordy zoldactwa, przez
bezwzglednosc wladcow, okrucienstwo bandytow,
bezdusznosc mezow i wlascicieli niewolnikow...
To nie sa twoje czasy i nie probuj doslownie
odczytywac tego, co oni pisali, bo straciles
kontakt z ich sposobem myslenia. Falszujesz
PRZEKAZ ich slow, i to falszujesz potwornie,
choc niewatpliwie masz jak najlepsze checi.
Nie uzywaj Jego slow do gloszenia INNEJ nauki.
Wiem, to przeciez JA glosze inna ewangelie, a ty
na literke nie odchodzisz od Slowa Bozego, ktore
to Slowo rozumiesz doskonale i zgodnie z intencja
samego Boga :) Wytlumacz wiec mnie glupiemu:
Czemu sprzecznosc pomiedzy ludzkim rozumieniem
nieskonczonej milosci Boga i ludzkim rozumieniem
wiecznego potepienia odrzuconych rozwiazujesz na
korzysc wiecznego potepienia, a nie na korzysc
nieskonczonej milosci? Dlaczego wolisz w twoim
odbiciu, ktore ukazuje ci sie w Slowie Bozym,
dodac milosci bezwzglednosc niz zabrac wiecznosci
potepienia absolutny sens? Czemu odchodzisz raczej
od milosci niz od nienawisci? O czym to swiadczy?
Sposob rozwiazywania takich sprzecznosci wystawia
swiadectwo osobie, ktora podaje rozwiazanie. Twoje
i moje rozwiazania to odbicie naszych serc w Slowie
Bozym. Slowo Boze zadaje nam trudne pytania i domaga
sie decyzji. My odpowiadamy... I oceniamy odpowiedz.
Czekam na wyjasnienia, bo zupelnie nic nie rozumiem
z twej nauki o milosci i potepieniu. Wytlumaczylem,
dlaczego uwazam ja za niebiblijna.
Jozefie, czy wierzysz, ze Bog tworzy na zatracenie?
1. Nie boje sie, bo nie ja bede cierpial
> wierze w taka milosc i gniew Bozy jaki nam
> Slowo Boze podaje.
> Dzieci Boze nie obawiaja sie gniewu Bozego,
> poniewaz sa dziecmi Jego.
2. Dzieci Boze i dzieci diabelskie
> Po tym poznaje sie dzieci Boze i dzieci diabelskie,
> Kto nie postepuje sprawiedliwie, nie jest z Boga,
> jak tez ten kto nie miluje brata swego. (1 Jan 3,10)
>
> Uwazasz ze wszyscy sa stworzeniem Bozym i
> wszyscy beda zbawieni?
3. Biblia, Kosciol Katolicki, i zbawienie wszystkich
> Jest to niezgodne nawet z nauka KRK, poniewaz z
> grzechem smiertelnym idzie sie do piekla
4. Milosc jest Boga, gniew jest czlowieka!
> Gdyby tak rzeczywiscie bylo to wystarczy
> tylko mowic o milosci Bozej do ludzi
5. Biblia o potepieniu i zbawieniu
> Pan Jezus wyraznie powiedzial ze szeroka droga
> prowadzi na zatracenie (Mat. 7,13).
>
> Czy nie uwazasz ze wiekszosc ludzi idzie
> szeroka droga?
> Odpowiedzial Jezus, rzekl mu: Zaprawde, zaprawde
> powiadam ci, jesli sie kto nie narodzi na nowo,
> nie moze ujrzec Krolestwa Bozego (Jan 3,3)
>
> Czy uwazasz ze wszyscy sie narodza na nowo?
> jesli bowiem wedlug ciala zyjecie, umrzecie, ale
> jesli Duchem sprawy ciala umartwiacie, zyc
> bedziecie (Rzym 8,13)
>
> Czy wiekszosc ludzi nie zyje wedlug ciala?
> Pan Bog jest nie tylko Bogiem milosci, lecz jest
> takze Bogiem gniewu, Biblia mowi wiecej o gniewie
> Bozym niz o milosci. Podam kolka wersetow.
6. Biblia o gniewie Bozym
> Spojrzmy co bedzie na sadzie ostatecznym:
>
> I ustawi owce po swojej prawicy a kozly po
> lewicy. Wtedy powie krol tym po swojej prawicy:
> Pojdzcie, blogoslawieni Ojca mego, odziedziczcie
> Krolestwo, przygotowane dla was od zalozenia
> swiata. (Mat. 25,33-34) Wtedy powie i tym po
> lewicy: Idzcie precz ode Mnie, przekleci, w
> ogien wieczny, zgotowany diablu i aniolom.
> (Mat. 25,41) I odejda ci na kazn wieczna,
> sprawiedliwi zas dozycia wiecznego. (25.46)
>
> Te slowa Pana Jezusa sie cos z Twoja teologia
> nie zgadzaja.
> Kto wierzy w Syna , ma zywot wieczny, kto zas
> nie slucha Syna, nie ujrzy zywota, lecz gniew
> Bozy ciazy na nim (Jan 3,36)
> Tych zas, ktorzy o uznanie dla siebie zabiegaja
> i sprzeciwiaja sie prawdzie, a holduja
> nieprawosci, spotka gniew i pomsta (Rzym 2, 8)
> Niechaj was nikt nie zwodzi proznymi slowy,
> z powodu nich bowiem spada gniew Bozy na
> nieposlusznych synow (Ef 5,6)
> I mowili do gor i skal: Padnijcie na nas i
> zakryjcie nas przed obliczem tego, ktory siedzi
> na tronie. I przed gniewem Baranka, albowiem
> nastal ow dzien ich gniewu, i ktoz moze ostac?
> (Obj. 7, 16-17)
> A z ust Jego wychodzi ostry miecz, ktorym
> mial pobic narody, i bedzie nimi rzadzil
> laska zelazna, On sam tez tloczy kadz wina
> zapalczywego gniewu Boga Wszechmogacego
> (Obj 19, 15)
7. Co z tego wynika?
> A wiec "dobre Nasionka" sa nam jak najbardziej
> potrzebne zeby ostrzegac niezbawionych aby sie
> pojednali z Bogiem i przyjeli ulaskawienie z
> Jego rak i byli zachowani przed przyszlym
> gniewm Bozym.
Post Scriptum